Dział Wsparcia Psychologicznego i Mediacji

Dział Wsparcia Psychologicznego i Mediacji

Kontakt

Gabinet: bud. L-1, pok. 338

Cyfrowy Minimalizm

Hobby jako tarcza anty-stresowa: dlaczego pasja bezużyteczna zawodowo to konieczność, a nie luksus

Żyjemy w kulturze, która po cichu wmawia nam, że każda minuta dnia musi mieć wymierną wartość. Nawet w wolny wieczór włącza się z tyłu głowy mały cenzor: sięgamy po książki branżowe pod pretekstem odpoczynku, na rowerze odpalamy aplikację liczącą spalone kalorie, a kiedy ktoś upiecze chleb, od razu słyszy: „powinieneś to sprzedawać!”. W tej wiecznej pogoni za produktywnością gubimy coś szalenie prostego: czystą frajdę robienia czegoś bez żadnego celu, tylko dlatego, że przynosi uśmiech i spokój.

Z perspektywy higieny psychicznej zajawka, która nie ma absolutnie żadnego związku z uczelnią ani pracą, nie jest kaprysem. To najprostszy zawór bezpieczeństwa, który chroni nas przed zjazdem nastroju i wypaleniem.

Pułapka stawiania wszystkiego na jedną kartę

Kiedy całe życie kręci się wokół jednej osi - niezależnie od tego, czy to wymagające studia inżynierskie, doktorat, czy wspinanie się po szczeblach kariery - wchodzimy na grząski grunt. Poczucie własnej wartości zaczyna wtedy w stu procentach zależeć od tego, jak poszło kolokwium, publikacja albo rozmowa z przełożonym. Gdy przychodzi gorszy tydzień, natychmiast tracimy grunt pod nogami, bo nie mamy bezpiecznego azylu, w którym czujemy się dobrze i swobodnie.

Niezależna pasja buduje w głowie drugą, stabilną nogę. Kiedy zamykasz laptopa i sięgasz po pędzel, ziemię do kwiatów albo deskorolkę, dajesz układowi nerwowemu czytelny komunikat: ten dzień w pracy już minął, teraz jesteśmy zupełnie gdzie indziej.

Jak odskocznia od codzienności regeneruje głowę?

Dobre, odcinające hobby działa na naszą psychikę na trzech poziomach:

  1. Strefa wolna od oceniania
    Na uczelni i w pracy bez przerwy podlegamy weryfikacji: terminy, punkty ECTS, opinie innych. W zdrowym hobby wreszcie niczego nie musisz. Możesz lepić krzywe wazony z gliny, mylić chwyty na gitarze albo pisać opowiadania do szuflady i robić to absolutnie przeciętnie. Świadomość, że nie ma tu żadnego egzaminatora ani klienta, zdejmuje z ramion potężny ciężar.
  2. Zanurzenie w chwili (stan przepływu)
    Kiedy wkręcisz się w coś bez reszty, wchodzisz w tzw. stan flow. To moment, w którym cichną powiadomienia, goniące terminy i gonitwa myśli - jesteś tylko Ty i to, co trzymasz w dłoniach. Pielęgnowanie roślin, składanie klocków czy majsterkowanie angażuje zupełnie inne obwody w mózgu niż ślęczenie w arkuszach i kodzie. Dzięki temu obszary zmęczone codzienną logiką mogą wreszcie odpocząć.
  3. Przypomnienie, kim jesteś poza obowiązkami
    Pasja przypomina, że nasza tożsamość jest znacznie bogatsza niż tytuł naukowy czy stanowisko na identyfikatorze. Nawet jeśli w pracy był potwornie trudny dzień, wieczorny trening czy godzina przy instrumencie przywracają sprawczość. Wiesz po prostu, że jeden nieudany projekt to nie całe Twoje życie.

Złota zasada: niech to będzie kompletnie bezużyteczne zawodowo

Najlepsza odskocznia to taka, która używa innych zmysłów niż te, którymi zarabiasz na chleb. Jeśli przez osiem godzin dziennie siedzisz przed monitorem i analizujesz dane, idealną przeciwwagą będzie ruch, praca manualna, gotowanie albo kontakt z naturą. Ciało potrzebuje wtedy czegoś zupełnie innego niż chłodne światło matrycy.

I najważniejsze: postaw twardą granicę. Nie daj się namówić na modne „monetyzowanie” pasji. Kiedy z amatorskiego majsterkowania czy pieczenia zrobisz mały biznes na boku, w ułamku sekundy wrócą tam terminy, presja i stres, a tarcza ochronna po prostu pęknie.


Często po ciężkim dniu bezwładnie osuwamy się na kanapę z telefonem, ale po dwóch godzinach scrollowania czujemy się jeszcze bardziej zmęczeni i puści w środku. Głowa nie regeneruje się od samego leżenia przed ekranem - potrzebuje uwagi skierowanej na coś, co daje czystą, niczym niewymuszoną satysfakcję.

Wygospodarowanie dwóch lub trzech godzin w tygodniu na własną zajawkę to nie lenistwo ani strata czasu. To najbardziej opłacalna inwestycja w to, by nie oszaleć pod naporem codziennych wymagań i zachować autentyczny, wewnętrzny spokój.

Politechnika Wrocławska ©